Chełmiec – Korona Gór Polski

Chełmiec teoretycznie jest najwyższą górą Gór Wałbrzyskich i dlatego też znalazł się w Koronie Gór Polski. A dlaczego teoretycznie? Bo jednak po korekcie okazało się, że to Borowa jest wyższa i to aż o 3 metry. Tak, czy inaczej Chełmiec znalazł się w Koronie Gór Polski i dlatego też to jego szczyt obrałyśmy na zdobywanie.

Wschód słońca u podnóża Chełmca

Trudne początki podróży na Chełmiec

Na zdobycie Chełmca wybrałyśmy się bardzo wczesną porą. Wyruszyłyśmy pociągiem z Wrocławia do Boguszowa Gorców. Choć okropnie senne, byłyśmy zachwycone widokami, które nas przywitały. Tak jak my leniwie pokonywałyśmy miasteczko, tak słońce z podobnym zapałem wstawało zza chmurek. Oczywiście już na samym początku pomyliłyśmy trasy, zamiast pójść w prawo, poszłyśmy w lewo, tym razem zasada Justyny, że idąc zawsze w lewo dojdzie się do celu nie sprawdziła się. Chwila zerknięcia na mapkę w telefonie i w końcu znalazłyśmy odpowiedni kierunek.

Początek szlaku na Chełmiec

Na Chełmiec wybrałyśmy się w listopadzie, chwilami pogoda była prawdziwie wiosenna, a kiedy zza drzew padało na nas słońce, było nawet całkiem gorąco. Zimowe kurtki, które miałyśmy na sobie, absolutnie nie nadawały się w taką pogodę. Na szlaku było trochę błota i mokrych liści, na których można było zrobić sobie krzywdę. Justyna ześlizgnęła się z lekkiej górki i resztę zejścia zaliczyła na tyłku. Obyło się bez uszczerbku na zdrowiu, jedynie spodnie dostały mocno w kość i już nigdy więcej nie wybrały się z nami na górskie ścieżki 😉

Na szlaku na Chełmiec

Droga właściwie była całkiem przyjemna i niezbyt wymagająca. Idealna dla takich leserów jak my. Bez większych kłopotów weszłyśmy na sam szczyt, robiąc może ze dwa przystanki na papierosa. Cały czas towarzyszyło nam słonko, na szlaku nie spotkałyśmy ani jednego człowieka. Atmosfera, która towarzyszy górze jest cudowna. Człowiek zupełnie zapomina o swoich problemach i powoli pnie się w górę. Bardzo szybko zaczynają się cudowne widoki i nawet w listopadowy poranek wszystko dookoła wygląda tak jakby budziło się do życia.

 

Droga Krzyżowa Górniczego Trudu rozciągająca się na szlaku na Chełmiec

Od samego startu do samego końca drogi towarzyszy nam Droga Krzyżowa Górniczego Trudu, składa się ona z czternastu granitowych tablic, które upamiętniają górników, górnictwo i wielkie tragedie, które wydarzyło się setki metrów pod ziemią. Spacer wśród tych tablic, a właściwie stacji drogi krzyżowej nadaje zupełnie inny wymiar całej wyciecze. Człowiek nieświadomie staje przy każdej z nich i wpada w refleksję, pochyla głowę i zdaje sobie sprawę, że wszędzie dookoła nas jest wiele tragedii, że trzeba o tym pamiętać i chwytać każdą chwilę swojego życia.

Chełmiec

 

Na szczycie znajdują się oczywiście wielkie anteny radiowe i budynek, w którym znajdowały się nadajniki zagłuszające Radio Wolna Europa. Miłośnicy dobrej kawy i dzieci uwielbiające odgrzewane zapiekanki ze schroniska nie mają na co liczyć. Jedynie zabrane w plecaczku i wniesione na sam szczyt kanapki mogą uchronić człowieka przed małym głodem.

Drogowskaz różnych szlaków

Na szczycie jest jedynie kilka miejsc, z którego rozciągają się piękne widoki na Sudety. Wieża widokowa z 1888r. niestety jest zamknięta, szkoda, bo byłaby na pewno mocną atrakcją tego miejsca. Na szczycie znajduje się również ogromny krzyż, który ma 45 metrów wysokości. Przy jego budowie było sporo kontrowersji, szczególnie związanych z brakiem zasadności stawiania go tam i ze zniszczeniem naturalnego ukształtowania tego miejsca. Niezależnie, czy iść za ekonomią i ekologią, czy za religią, krzyż stoi już kilkanaście lat i odbywają się pod nim okazjonalne msze i inne uroczystości. Na szczycie znajduje się drewniany domek, w którym strasznie wieje i trudno jest zjeść kanapkę, ale przy odrobinie szczęścia i odpowiednim ustawieniu ciała w stosunku do wiatru obiad może zakończyć się powodzeniem.

Tablica upamiętniająca Mieczysława Orłowicza - Chełmiec

Wycieczka na Chełmiec była naszą drugą z serii Korony Gór Polski. Do tej pory chyba najprzyjemniejszą i najmniej męczącą. Nie jest to szczyt, na który biegiem popędziłabym jeszcze raz, ale przy okazji na pewno chętnie wdrapałabym się spokojnym krokiem na niego jeszcze raz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *