DCF – kino Warszawa

Kino bez zapachu popcornu i bez dźwięku siorbanej coca coli to też kino i to najpiękniejsze i najstarsze! DCF – kino Warszawa jak wielu z nas pamięta, to cudowne miejsce, w którym można zobaczyć doskonałe filmy i przy okazji znaleźć najlepiej zamaskowanego kesza.

DCF – kino Warszawa – opis miejsca

Trudno w to uwierzyć, ale to najlepsze według nas kino wrocławskie funkcjonuje już 106 lat! Pierwsze kino powstało w tym miejscu w 1910 roku i nazywało się Palast-Theater. W ówczesnych czasach było to miejsce niezwykle popularne, w niecałe cztery lata kino odwiedziło milion osób. Pierwotnie duża sala mieściła 430 osób, a po przebudowie 650 widzów. Po zakończeniu wojny kino dostało nową nazwę – Warszawa i to tutaj zaczęto wyświetlać pierwsze filmy w polskim Wrocławiu. Pierwszym wyświetlonym filmem był Majdanek, a działo się to 16 czerwca 1945 roku. Budynek kina w takiej formie przetrwał niestety niecałe dwadzieścia lat, przez zły stan techniczny budynek musiał zostać całkowicie rozebrany. Na jego miejscu w 1973 roku stanął nowy budynek, a kino dalej funkcjonowało pod nazwą Warszawa. Przez 27 lat w kinie wyświetlonych zostało setki, jeśli nie tysiące filmów, aż do roku 2010, gdzie Kino Warszawa przeszło do historii. Obecnie znajduje się w tym miejscu DCF, czyli Dolnośląskie Centrum Filmowe.

W DCFie mieszczą się cztery sale i co dla nas jest najpiękniejsze są to malutkie salki, które mieszczą naprawdę niewiele, jak na kino osób. Największa z nich, sala Warszawa mieści 250 widzów, a najmniejsza Polonia 73 osoby. Sale kinowe nazwane są dla upamiętnienia starych wrocławskich kin – Warszawa, Lalka, Lwów i Polonia.

DCF – poszukiwanie skrzynki

Z racji tego, że obecnie w kinie można zobaczyć naprawdę wiele interesujących filmów, postanowiłyśmy się wybrać na dwa jednego dnia. Dwa lekkie filmy, które z całego serca polecamy. Boska Florence z jak zawsze doskonałą i uroczą Meryl Streep i francuska komedia romantyczna Facet na miarę – przewidywalny, ale niesamowicie ciepły film i naprawdę godny polecenia.

Zdjęcia robione żelazkiem, sorry za jakość ;)
Zdjęcia robione żelazkiem, sorry za jakość 😉

W kinie byłyśmy znacznie wcześniej, niż być powinnyśmy, dzięki temu znalazłyśmy pięknie zamaskowany kesz. Najbardziej pomysłowe maskowanie jakie widziałyśmy do tej pory! Szczegółów zdradzać nie będziemy bo zepsujemy Wam całą zabawę, ale te osoby, które szukały i nie znalazły niech jeszcze raz wrócą w to miejsce, kesz na pewno tam jest. W miarę szybko zorientowałyśmy się gdzie jest skrzynka, ale byłyśmy pod ciągłą obserwacją. Z kina wyszłyśmy o 20.20, ostatni rozpoczynający się seans zaczynał się o 20.45, więc myślimy – okej, poczekamy chwile, ludzie zaraz wejdą, a my złapiemy kesz i w nogi. No ale oczywiście jedna pani czekała na bardzo spóźnioną koleżankę, później pan pół godziny oglądał sześć plakatów, ale prawdziwym sprawdzianem naszej cierpliwości była czwórka seniorów, która przed kinem jadła lody. A my z nogi na nogę i z nogi na nogę, ale w końcu wszyscy poszli, więc ja szybko skoczyłam na czaty, a Justyna bach bach i kesza złapała. Taka to przygoda 😉

Mała rada – weźcie ze sobą coś do pisania, bo my żadnego pisajdła nie znalazłyśmy, ale jak przystało na geokeszerki zawsze długopis mamy pod ręką 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *